“Życie Warszawy” pisze, że jest szansa na usunięcie dzikich billboardów i płacht na budynkach. Ratusz przygotował wzorowany na zachodnich rozwiązaniach projekt zmian ustawowych, dzięki którym da się zakazać ustawiania tablic także na działkach prywatnych.
Dziennik pisze, że granicę w obrzydzaniu miasta przekroczyła jedna z firm, która ustawiła billboard obok pałacyku Lesserów w chronionych przez konserwatora zabytków Alejach Ujazdowskich. “Życie Warszawy” podkreśla, że wśród firm reklamy zewnętrznej panowała do poniedziałku niepisana zasada, że Trakt Królewski to świętość - tutaj billboardy nie mają wstępu.
W mieście zawrzało - pisze dziennik. Stołeczny konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka zapowiedziała odebranie kilkuset tysięcy złotych dotacji Związkowi Kombatantów RP, który dla zysku zgodził się na reklamę przy zarządzanym przez siebie pałacyku. Internauci nawołują do bojkotu produktów, które się tutaj zareklamują.
“Życie Warszawy” pisze, że dopiero po tym incydencie władze miasta zareagowały. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecała zgłosić w lipcu do Rządowego Centrum Legislacji projekt nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym. Pomysł polega na przekazaniu samorządowi lokalnemu - w tym przypadku Radzie Warszawy - wyłącznego prawa do ustalania zasad ustawiania reklam w granicach administracyjnych miasta - także na terenach prywatnych. Takie reguły obowiązują, na przykład, w Wiedniu, Berlinie i Paryżu, dzięki czemu nie ma tam reklamowej samowolki.
Więcej na ten temat - w “Życiu Warszawy”.
“Życie Warszawy”/kry/lm